| KARCZMY I GOSPODY:
Zanim Franciszek Lubomirski rozpoczął pod sam koniec XVIII w. rozprzedaż państwa rzeszowskiego , jakby się do tego przygotowując, kontraktem z dnia 2 kwietnia 1782 roku wypuścił w dzierżawę na dwa lata śarendę browarną, czyli "propinację" tak w samym mieście Rzeszowie, jak i podległych mu wioskach. Zaś arenda względnie propinacja w ówczesnym znaczeniu była związana z prawem właściciela dóbr do śpalenia" gorzałki (gorzelnie) i śwarzenia" piwa (browary) oraz wyłącznej sprzedaży trunków w granicach swoich dóbr. Czyli jak ówcześnie mówiono ś państwa. Właśnie do tego celu służyły karczmy, własność śpana", zapewniające mu stały dochód. Z przytoczonego dokumentu wynika, że zamek miał browar , który znajdował się w Staromieściu , zaś na podstawie wykazu sprzętów i urządzeń, wymienionych w dokumencie, był to wcale wydajny zakład. Posiadał śpalarnię", bez określenia miejsca, gdzie by się znajdowała. Dalej ś śAusterię pod 00. Bernardynami"; szczegółowy jej opis stwierdza, że był to nie lada śzakład". Faktycznie był to zajazd, ówczesny hotel. Posiadał liczne pokoje z kominkami względnie piecami kaflowymi, z oknami św ołów oprawnymi" i inne luksusy, jak byśmy to dziś określili.
Traktiernia była naturalnie budowana z myślą o pielgrzymach, szczególnie chorych, tych bogatych, których po zdrowie do Matki Boskiej Rzeszowskiej ściągało wielu i to z dalekich stron. I wreszcie karczmy: "W Powitny ", Nad Wisłokiem z przewozem " (promem, który widocznie służył również do przeprawiania wozów i był połączony z karczmą, jako miejscem nawet dłuższego postoju), " W Staroniwie ", " Pod Reformatami ", " W Staromieściu " i " W Miłocinie "; w sumie siedem . W kontrakcie dzierżawy nie ma wymienionych szynków w samym mieście, a tych musiało być sporo. Dużo z nich w miejskich księgach prawnych. Szynki, a nawet warzelnie piwa były własnością mieszczan.
|