| RELIGIA DAWNIEJ:
W roku 1911 były w Rzeszowie czynne trzy kościoły: fara , kościół 0.0.Bernardynów i "studencki" czyli Popijarski . Fara to był kościół parafialny . Do rzeszowskiej parafii należały oprócz miasta najbliższe wsie: Pobitna , Załęże , Wilkowyja , Drabinianka i Zwięczyca , w sumie około 20 000 wiernych . Kościół studencki, oddany przez państwo, jako jego właściciela, po konfiskacie klasztoru Pijarów , na użytek gimnazjum przy ulicy Trzeciego Maja, b ył czynny jedynie w niedzielę , kiedy odprawiało się nabożeństwo dla uczniów gimnazjum. Była jeszcze .kaplica na cmentarzu, kiedyś kościół filialny, ale ta spełniała rolę kaplicy cmentarnej, a nabożeństwa odprawiano w niej rzadko. Dawny kościół Reformatów nadal pełnił funkcję magazynów wojskowych, to znaczy od końca XVIII wieku, kiedy został zniesiony.
W tymże czasie działało w Rzeszowie około dwudziestu świeckich oraz zakonnych księży , w przeważonej części katechetów szkolnych, bowiem i bernardyni uczyli religii w szkołach podstawowych, wówczas zwanych ludowymi. Tych było pięć, a właściwie sześć, jeśli się wliczy szkołę ćwiczeń przy seminarium nauczycielskim. Ale też działalność księży była w tym czasie znacznie mniej skomplikowana aniżeli dzisiaj. Można by też powiedzieć, że nawet może uproszczona. Wpływy kościoła i religii były bardzo duże , toteż działalność duchowieństwa nie wymagała nadzwyczajnego wysiłku. Autorytet kościoła działał w pewnym sensie automatycznie.
Gdyby scharakteryzować rolę dwóch czynnych w Rzeszowie kościołów, mianowicie fary - jako kościoła parafialnego i Bernardynów -juko klasztornego, różnice okazałyby się znaczne . Kiedy fara była kościołem niejako oficjalnym , w pewnym sensie odpowiednikiem urzędu państwowego - do niej przecież należało prowadzenie metryk i dawanie urzędowych ślubów - to kościół Bernardynów miał charakter bardziej prywatny , nieoficjalny i rządził się własnymi prawami. W czasie kazań u bernardynów nie musiały być podawane rozporządzenia czy inne państwowe nakazy, jakie bardzo długo były obowiązkowo głoszone z ambon kościołów parafialnych. Przecież aż do końca XIX wieku analfabetyzm w Galicji był powszechny. Drukowanie i ogłaszanie rozporządzeń państwowych, zresztą różnego rodzaju, z politycznymi włącznie, nie miałoby sensu. Owszem, drukowano je, ale w stosunkowo małych ilościach; w języku niemieckim jako pierwszym, a następnie polskim. Władze przesyłały takie druki do urzędów, m. in. parafialnych, a ściśle do dziekanów. Ci kurendą przesyłali je do swoich parafii, gdzie proboszczowie byli zobowiązani przepisywać je i ogłaszać w czasie kazań. Takie księgi - kopiariusze - zachowało się ich nawet dużo - były kontrolowane, czy proboszczowie spełnili ten przykry nieraz dla nich obowiązek. |